Wydawać by się mogło, że w produkcji po osłonami technika ochrony roślin nie powinna nastręczać takich trudności jak w tradycyjnych uprawach polowych. Mniejsze powierzchnie, brak wiatru czy silnego nasłonecznienia, i wreszcie ograniczony wpływ opadów (w szczególności intensywnych burzowych) umożliwiają przecież wykonywanie zabiegów w warunkach często niemożliwych do przeprowadzenia na terenach otwartych. Tymczasem stopień skomplikowania techniki zabiegów wykonywanych w szklarniach, czy tunelach foliowych, jest w dużej mierze związany z różnorodnością spotykanych problemów jak i znacznym zróżnicowaniem w organizacji poszczególnych systemów produkcji, które ograniczają możliwości wprowadzenia jednolitych standardów. Dobrym przykładem jest tutaj produkcja ukorzenianych sadzonek, gdzie konieczność utrzymywania bardzo wysokiej wilgotność powietrza, sprzyja występowaniu wielu chorób jak np. szarej pleśni. Niewielka możliwość obniżania wilgotności względnej silnie ograniczającej infekcję, wymaga regularnego stosowania kontaktowych preparatów profilaktycznych (Bravo, Dithane itp.). Jeżeli do zamgławiania stosuje się standardowe rozpylacze, to w dość krótkim czasie preparaty zostaną zmyte w takim stopniu, w którym nie spełniają już swojej roli. 

Nieco inaczej wygląda sytuacja gdy do zamgławiania stosuje się system suchej mgły („Dry Fog”). Zmywanie środków jest wtedy mniejsze tak więc i odstępy pomiędzy poszczególnymi zabiegami mogą być zdecydowanie dłuższe ponieważ są uzależnione, przede wszystkim, od przyrostu masy poszczególnych roślin. Z drugiej jednak strony w procesie ukorzeniania sadzonek mamy do czynienia z równoczesnym występowaniem zarówno grzybów porażających z gleby jak i patogenów nalistnych. O ile ochrona przed patogenami glebowymi, która niejednokrotnie wymaga silnego przelania podłoża, jest jeszcze możliwa przy zastosowaniu tradycyjnych dysz, to już  trudna do zrealizowania w systemie „Dry Fog”. Podlewanie roślin środkami ochrony z reguły wymaga zastosowania zabiegu grubokroplistego. W tym celu można więc wykorzystać zainstalowane systemy nawodnieniowe oraz dozowniki cieczy jak np. „Dosatron”. Z drugiej strony taki sposób aplikacji nie nadaje się do wykonywania oprysków nalistnych czyli tam, gdzie jest potrzebne bardzo silne rozdrobnienie kropel możliwe wyłącznie przy użyciu opryskiwaczy ciśnieniowych, pneumatycznych, które wykorzystują do rozbicia kropel pomocniczy strumienia powietrza wytwarzany w przystawce wentylatorowej czy wreszcie wytwornic mgły zarówno zimnej jak i gorącej.


Zastosowanie opryskiwaczy ciśnieniowych
Warunkiem skutecznego stosowania preparatów profilaktycznych jest bardzo dokładne pokrycie cieczą roboczą opryskiwanych powierzchni roślin. Także preparaty o działaniu układowym, wbrew powszechnej opinii, również wymagają dużej precyzji podczas ich nanoszenia na chronione organy. Jednym z ważniejszych czynników gwarantujących dokładność takich zabiegów jest rozbicie określonej objętości wody na jak najmniejsze krople. Im więcej mniejszych kropli udaje się wytworzyć z określonej objętości cieczy tym stopień pokrycia powierzchni będzie większy. To zadanie jest najczęściej realizowane poprzez zastosowanie odpowiednio wysokiego ciśnienia. Do zabiegów opryskiwania roślin powszechnie  wykorzystuje się więc opryskiwacze ciśnieniowe, gdzie podstawowym elementem umożliwiającym rozbicie kropel jest wysokie ciśnienie. W celu opryskiwania mniejszych powierzchni w zupełności wystarczają opryskiwacze zawieszane na ramieniu z ręczną pompą, bądź w wyższym standardzie, opryskiwacze plecakowe z pompą nurnikową lub membranową. W większości spotykanych na rynku modelach takich firm jak: Kwazar, Marolex, Gardena itd. średnio można uzyskać ciśnienie w granicach 3-4 bar. Ze znanych producentów jedynie niemiecka firma Solo oferuje opryskiwacze plecakowe umożliwiające uzyskanie ciśnienia w granicach 6 bar co w tej klasie sprzętu jest istotnym wyróżnikiem i znacznie zwiększa efektywność zabiegów.

Wraz ze wzrostem powierzchni wymagającej regularnego opryskiwania wzrasta konieczność korzystania z bardziej profesjonalnych rozwiązań. Siła ludzkich rąk wymaganą do napędzania pomp w opryskiwaczach amatorskich lub półprofesjonalnych zostaje zastąpiona przez silniki o napędzie spalinowym i elektrycznym, najczęściej w wersjach taczkowych i wózkowych z wężem nawijanym na specjalny bęben (np.: „Pilmet Car 100 S”, „Pilmet Car 100 E”). W ten sposób w opryskiwaczach zwiększa się siła nośna strumienia cieczy, oraz  wzrasta górna granica możliwości uzyskiwania wysokich ciśnień do ok. 20 bar. Jest to niezmiernie istotnych chociażby w zwalczaniu niektórych uciążliwych szkodników jak przędziorki czy wciornastki. W opryskiwaczach ciśnieniowych najdrobniejsze, a więc najbardziej pożądane kropelki przebywają dość krótką drogę co oznacza, że opadają stosunkowo blisko końcówki rozpylającej. Wraz ze wzrostem ciśnienia ich droga znacząco się wydłuża. W ten sposób zwiększa się stopień penetracji roślin. Ponadto dzięki większemu rozdrobnieniu kropel poprawia się dokładność pokrycia. Na rynku pojawiły się nawet urządzenia wysokociśnieniowe, które mogą pracować przy ciśnieniu dochodzącym do 150 bar („WanJet HP 110”, „Wanjet HP 300”). W  rzeczywistości w produkcji roślin ozdobnych pod osłonami nie zawsze są wymagane aż tak wysokie ciśnienia, co należy brać pod uwagę przy planowanych zakupach. Na niedużych powierzchniach z powodzeniem można się zaopatrzyć w akumulatorowe, ciśnieniowe opryskiwacze plecakowe pozwalające na osiąganie ciśnienia roboczego w granicach 2-6 barów. Zastosowanie akumulatora ma na celu przede wszystkim ograniczyć zmęczenie operatora.


Zabiegi z użyciem plecakowych pneumatycznych opryskiwaczy spalinowych
Plecakowe opryskiwacze spalinowe tym różnią się od ciśnieniowych, że ciecz robocza jest podawana na końcówkę rozpylacza pod niezbyt wysokim ciśnieniem, a następnie porywana i rozbijana na mniejsze krople przez powietrze wytwarzane w przystawce wentylatorowej. Strumień powietrza powoduje przyspieszenie cząsteczek cieczy wytryskującej z końcówki ciśnieniowej oraz powstawanie drobniejszych kropelek niż mogłaby je wytworzyć sama tylko końcówka ciśnieniowa.
Tak więc opryskiwacze z pomocniczym strumieniem powietrza buduje się w celu polepszenia i usprawnienia opryskiwania przez:

  • - uzyskanie drobnokroplistego rozpylania
  • - nadanie za pomocą strumienia powietrza kropelkom rozpylonej cieczy większej energii i zapobieżenie szybkiej utracie prędkości
  • - powiększenie długości strumienia rozpylonej cieczy
  • - zmniejszenie wrażliwości strumienia na zwiewanie przez wiatr. W warunkach polowych tak porwane kropelki cieczy nie muszą przebijać się przez otaczającą atmosferę co ogranicza wpływ wiatru na znoszenie cieczy roboczej

Ta ostatnia zaleta opryskiwaczy spalinowych nie ma większego znaczenia w produkcji pod osłonami. Dużo większą rolę odgrywa szerokość strumienia cieczy wychodzącej z dyszy opryskującej oraz wysoki stopień rozdrobnienia kropel co znacznie poprawia prawidłowe pokrycie opryskiwanych powierzchni. Krople uderzają z dużą energią w opryskiwaną roślinę, przez co rozpłaszczają się na niej i pokrywają większą powierzchnie niż krople, które opadają łagodnie. Nie bez znaczenia jest również daleki zasięg cieczy roboczej, który w pewnych sytuacjach umożliwia dotarcie preparatów w trudno dostępne miejsca.

O ile struktura roślin na to pozwala zastosowanie opryskiwaczy spalinowych plecakowych pozwala na duży wydatek cieczy oraz dokładne pokrycie także dolnej części liści. Jest to niezmiernie istotne chociażby przy zwalczaniu przędziorków, gdzie większość stosowanych akarycydów posiada działanie kontaktowe, a przez to musi zostać zaaplikowana jak najbliżej miejsca aktywności tych roślinożernych pajęczaków. Przyjmuje się również, że wysoki stopień rozbicia kropel, umożliwia przy zastosowaniu opryskiwaczy tego typu, obniżenia zakładanej dawki nawet o 30% bez utraty skuteczności. Jest to jednak założenie bardziej literalne niż praktyczne, gdyż w rzeczywistości większość producentów chętniej posługuje się stężeniami niż dawkami. I nie ma się czemu dziwić zważywszy na ogromne zróżnicowanie organizacji pracy w różnych systemach produkcji roślin pod osłonami.

Oczywiście opryskiwacze spalinowe mają także swoje wady. Przede wszystkim duża prędkość wylatującej z dyszy cieczy roboczej może przewracać, a nawet niszczyć część roślin. Ponadto w najbliższej odległości od dyszy stopień pokrycia roślin jest niewielki. Wymusza to takie  zorganizowanie zabiegu, aby operator opryskiwacza kierował strumień w pewnej odległości od opryskiwanych roślin. Co prawda siłę strumienia można regulować zmniejszając lub zwiększając obroty wentylatora jednak z reguły, prowadzi to do zwiększenia liczby dużych, nieefektywnych kropel i powoduje efekt „kapania” z dyszy wylotowej. Mało kto wie, że tę niedogodność można zminimalizować przez nałożenie specjalnej siatki szerokiego strumienia. Zapobiega ona uszkodzeniom opryskiwanych roślin a jednocześnie zwiększa stopień pokrycia ich powierzchni. Wśród najbardziej znanych marek opryskiwaczy pneumatycznych dostępnych na polskim rynku można wymienić opryskiwacze firm: Solo, Stihl czy OleoMac.

Bardziej stabilną formą pneumatycznych opryskiwaczy plecakowych są wytwornice mgły zimnej (seria„ Wan Jet”, „Mgła E”, Mgła E Turbo”). Opryskiwacze te nie wymagają ich noszenia na plecach jednak w wyniku zastosowania stabilnej podstawy możliwości bezpośredniego kierowania strumienia cieczy są w ich przypadku dość ograniczone. Poza niektórymi modelami jak np.: „Wan Jet F 40”, nadają się raczej do mniejszych obiektów, tam gdzie ciecz robocza jest w stanie równomiernie dotrzeć do wszystkich chronionych powierzchni.


Zamgławianie roślin
Technika zamgławiania polega na bardzo silnym rozdrobnieniu kropel. Małe i przez to lekkie krople unoszą się przez pewien czas w atmosferze szklarni w postaci mgły, po czym opadają na chronione rośliny bardzo precyzyjnie pokrywając ich powierzchnie. Przy użyciu zamgławiania, stopień rozdrobnienia kropel jest zdecydowanie większy niż w przypadku użycia opryskiwaczy ciśnieniowych czy pneumatycznych co w dużym stopniu pozwala ograniczyć ilość wody użytej do zabiegów. Rozróżniamy wytwornice mgły zimnej i wytwornice mgły gorącej. W tym drugim przypadku zastosowano specjalne, beztłokowe silniki pulsacyjne (najczęściej membranowe), w których zapalająca się mieszanka paliwa z powietrzem prowadzi do powstawania wybuchu. Pojawiające się w wyniku spalania gazy uzyskują dużą prędkość i są kierowane specjalną rurą do wylotu rozbijając po drodze podawaną przez specjalną dyszę ciecz roboczą na bardzo małe krople (0-40 mikronów). Prędkość wylotowa jest tak duża, że pomimo wysokiej temperatury krople nie są w stanie wyparować. To właśnie wyjątkowy stopień rozdrobnienia kropel powoduje, że do zabiegów zużywa się dużo mniej wody niż przy użyciu standardowych opryskiwaczy. Aby jednak zachować właściwą dawkę należy pamiętać, że przy stosowaniu zamgławiania stężenia docelowe są zdecydowanie wyższe. Powszechnie na rynku dostępne są obecnie m in. wytwornice niemieckie marki puls-Fog i amerykańskie Dyna-Fog.

Pomijając wysoki stopień rozdrobnienia kropel zastosowanie zamgławiaczy ma jeszcze kilka innych zalet. Wychodząca z urządzenia mgła, dzięki zastosowaniu odpowiednich nośników obniżających ciężar kropel początkowo unosi się do góry przez co najpierw pokrywa dolna powierzchnię liści. Po opadnięciu cząsteczki mgły pokrywają dokładnie również i górną powierzchnię. W badaniach stwierdzono np. wysoką skuteczność takiego zabiegu przy zastosowaniu preparatu Bravo do ograniczania występowania szarej pleśni. Rozchodząca się mgła umożliwia łatwiejszy dostęp insektycydów do niektórych, trudno dostępnych szkodników. Ponadto w momencie stosowania insektycydów penetrująca przestrzenie pomiędzy roślinami mgła powoduje rozdrażnienie szkodników, które rozchodząc się mają ułatwiony kontakt z cieczą roboczą. Dzięki penetrującym właściwościom aerozoli zamgławiacze doskonale nadają się do odkażania pustych pomieszczeń. Zabiegi wytwornicami mgły gorącej najlepiej przeprowadzać z użyciem preparatów formułowanych w postaci roztworów (SL), emulsji (EC) czy stężonych zawiesin (SC), natomiast należy unikać preparatów proszkowych (WP), które często zatykają dyszę opryskiwaczy. Do zamgławiania nie powinno również stosować syntetycznych pyretroidów (Karate, Decis, Sumi Alpha itd.) gdyż wylatujące z rury gorące gazy, mogą powodować ich dezaktywację. I w żaden sposób nie należy kierować wylatującej cieczy bezpośrednio na chronione rośliny. Niechybnie grozi to ich popaleniem.
Podlewanie roślin
Podlewanie roślin jest specjalną czynnością umożliwiająca ograniczanie porażenia przez grzyby zakażające z gleby, jak również stosowaną do zwalczania niektórych szkodników glebowych. W ten sposób dozuje się także owadobójcze nicienie wykorzystywane chociażby w biologicznej walce z ziemiórkami.  Podlewanie roślin najczęściej wymaga zastosowania zabiegów grubokroplistych, a co za tym idzie nie ma potrzeby w tej technice stosowania wysokich ciśnień. Prosto rzec ujmując gdyby nie ogromna czasochłonność to podlewanie roślin odpowiednimi preparatami mogłoby sie odbywać wyłącznie przy użyciu zwykłej konewki. Rzecz wydawałaby się prosta, jakkolwiek ta technika jest często mylona z typowymi zabiegami opryskiwania. Skuteczność metody wymaga zużycia na określoną powierzchnie dość dużej ilości wody ( z reguły 2-4 l/m2) w zależności od objętości zastosowanego substratu jak i jego możliwości sorpcyjnych. Ograniczenia podlewania w dużej mierze wynikają ze wzrostu roślin, które w pewnym momencie skutecznie zakrywają powierzchnie podłoża utrudniając do niej dostęp grubych, pozbawionych dużej energii kropel, a przez to posiadających małe właściwości penetrujące kropel. Jak już wcześniej wspomniano, do dozowania preparatów mogą być użyte wszelkie urządzenia umożliwiające podlewanie roślin.

Przez podlewanie można stosować również owadobójcze nicienie wykorzystywane do walki z ziemiórkami. Przy stosowaniu nicieni nie znajdują zastosowania wprost takie terminy jak stężenie czy dawka. Jeżeli wiadomo, że jedno opakowanie Steinernema feltiae ma wystarczyć na 100 m2 to tak naprawdę od nas zależy ile zużyjemy w tym celu wody. Powinno się jednak zagwarantować równomierność oprysku i dostarczyć nicienie w takiej ilości wody aby nie spłynęły na dno pojemników. Natomiast czy do tego zabiegu użyjemy konewki, czy system nawadniający czy wreszcie opryskiwacze ciśnieniowe pracujące przy niskich ciśnieniach i koniecznie po wyjęciu z nich sit, to już jest wyłącznie inwencją i pewnym wyczuciem producenta.
Odsłon artykułów:
1234382

Oświadczam, że wszędzie tam gdzie nie istnieje stosowna adnotacja wszystkie pozostałe teksty i ilustracje są mojego autorstwa.
Wszelkie powielanie i kopiowanie może odbywać się wyłącznie za moją zgodą.
Janusz Mazurek